Broń partyzantów - Broń żołnierza polskiego

 Statystyki
wg Stefana Jerzego Siudalskiego
Przejdź do treści

Menu główne:

Broń partyzantów

II Wojna Światowa

Wszystko co strzelało i była jeszcze do tego amunicja używali partyzanci. Wymontowywano nawet karabiny maszynowe z samolotów i rozbitych czołgów.
Niniejsze opracowanie, ze względów rodzinnych, dotyczy prawie wyłącznie okolic Garwolina.
styczeń 2014 roku
Uwaga:
Zdjęcie VISa z kolbą  drewnianą pochodzi z internetu - niestety nie wiem z jakiej strony, autora za brak informacji - przepraszam.

Broń która nie mogła być w okolicach Garwolina.

Broń partyzantów - okolice Garwolina

Podczas drugiej wojny światowej to właśnie na terenach Polski najdłużej trwały zarówno okupacja jak i walki. To u nas przetaczały się nasze i obce armie pozostawiając ślady swoje obecności między innymi w postaci różnorodnego uzbrojenia. Chyba tylko w Jugosławii i na europejskiej części terenów ZSRR /Ukraina i Białoruś/  była używana podobna jak u nas różnorodność broni.
To jak tu omawiać broń partyzancką w Polsce?
Nie jest możliwy nawet bardzo pobieżny przegląd broni używanej przez partyzantów polskich aby zmieścić informacje w ramach mniejszego opracowania niż solidna książka. Dodatkowym ograniczeniem dla tego opracowania jest zawężenie zakresu używanej broni do terenów od Ryk, Żelechowa, Miastkowa, Maciejowic, Sobień Jezior, Stoczka Łukowskiego, Kołbieli, Osiecka, Wilgi i Garwolina / w przybliżeniu akowski okręg Gołąb/. Aby zmieścić się narzuconej objętości opracowania opisuje tylko kilka, wybranych, wg mnie  charakterystycznych rodzajów broni ręcznej ograniczając się, aby nie powtarzać rzeczy znanych, do jej mniej opisanych cech w dotychczasowej literaturze.
Czy ma sens osobne opracowanie na temat dla okolic Garwolina jeśli już tyle napisano na temat partyzanckiej broni?
Uważam, że tak ponieważ:

  • to że jakaś broń była używana np. podczas Powstania w Warszawie czy na Wołyniu wcale nie oznacza, że podobne sztuki broni były na uzbrojeniu na naszych ziemiach,

  • w naszej okolicy zdarzały się przypadki albo nietypowego używania broni albo nietypowej czy wręcz unikalnej broni,

  • praktycznie brak jest opracowań w skali kraju co się stało z bronią partyzancką i gdzie jest jeśli jeszcze jest dziś,

  • dotychczasowe opracowania pomijają lub zmarginalizowały moim zdaniem kilka istotnych aspektów dotyczącej broni partyzanckiej

Jaki okres czasu należy brać pod uwagę?
Ustalenie przedziału czasowego który należy uznać, za czas działania partyzantki wcale nie jest taki prosty jak by się wydawało. O ile za początek można uznać rok 1939 to już określenie daty końcowej wcale nie jest takie oczywiste bo bardzo dużo broni partyzanckiej do dziś spoczywa w skrytkach czy też jest zakopana w ziemi a więc ludzie którzy ją schowali jeszcze nie uznali, że można ją wydobyć. Co budzi niepokój to to, że kolejne władze w Polsce nawet te po 1989 roku też nie stworzyły warunków do legalizacji przechowywanej do dziś broni partyzanckiej.
Dlaczego nie można wydobyć broni ze skrytek i jej np. zalegalizować jako broń kolekcjonerską?
A nasz kraj to nie Niemcy. U nas przez dziesiątki lat znajdowana, zgłaszana broń była niszczona na wiele sposobów - od wysłania do huty na przetopienie do formy zniszczenia najłagodniejszej czyli przymusowego przewiercania luf lub innego trwałego uszkodzenia broni. Nie brano pod uwagę ani wartości historycznej broni, ani polskiej tradycji, ani sentymentów ludzi którzy ją przez dziesiątki lat przechowywali jako rodzinne pamiątki.
Zmieniło się kilka lat na lepsze tylko  w przypadku broni przekazywanej do zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego - ktoś wreszcie zauważył, że broń wytworzona przed 1945 rokiem ma wartość historyczną i nie wolno jej niszczyć przewiercając.
Co ciekawe przez cały czas istnienie NRD /Niemiecka Republika Demokratyczna/ nie zniszczono przez nawiercenie w ich muzeach żadnej sztuki broni - u nas każda sztuka broni prezentowana w muzeach po wojnie jest już tylko atrapą - celowo zniszczoną atrapą prawdziwej broni.
Ale teraz nie ma partyzantki przecież.
Tak, nie ma ale broń jest nadal i artykuł ten jest o broni partyzanckiej a nie o samych partyzantach.
Jakie były źródła pozyskiwania broni przez partyzantów?
Na pewno znaczna część używanej przez partyzantów broni, zwłaszcza do 1941 roku, pochodziła z kampanii wrześniowej w 1939 roku i była to broń na taką samą amunicję jak używali Niemcy czyli nabój karabinowy 7,9x57 i nabój 9x19 do pistoletów i pistoletów maszynowych. Natomiast trudno jest ustalić jak procentowo rozkładały się ilości broni pozyskiwanej:

  • tej przedwrześniowej - na pewno większość do co najmniej 1941-43 roku pochodziła z tego źródła - do kilku tysięcy sztuk,

  • ze zrzutów - praktycznie wszystkie STENy,  Colty 1911 i część rewolwerów pochodziły ze zrzutów - kilkaset sztuk,

  • zdobycznej w walkach i wymontowanej z samolotów, czołgów itp.- w poszczególnych oddziałach bardzo różny skład procentowy,

  • zabranej kolonistom niemieckim i bandytom - szacunkowo do około 100 sztuk,

  • kupionej i ukradzionej formacjom zarówno niemieckim jak i sowieckim - trudno oszacować,

  • z prywatnych przedwojennych zbiorów, kolekcji itp. - poniżej 100 sztuk

dzięki wymianie z innymi ugrupowaniami partyzanckimi - nie więcej niż kilkadziesiąt.
AD.1 Broń z 1939 roku to przede wszystkim karabiny typu Mauser, pistolety Vis, erkaemy wz.28 określany przez partyzantów jako Brauning /browning/  i ckm wz.30 oraz udokumentowany na naszym terenie przynajmniej jeden przypadek używania kb Ura który prawdopodobnie do dziś zakonserwowany spoczywa w ziemi.
AD.2  Broń ze zrzutów to przede wszystkim były Steny /nabój 9x19/, pistolety maszynowe MP40 /nabój 9x19/ - jak te ostatnie znalazły się w Anglii czy we Włoszech w rękach aliantów?, Colty 1911 /nabój .45 ACP/, rewolwery, erkaemy zarówno niemieckie /MG34 i MG42/ jak i angielskie Breny na różne rodzaje amunicji,
AD.3 Broń zdobyczna pochodziła zarówno z Niemiec jak i CCCP, przy czym na formacjach niemieckich zdobywano zarówno broń niemiecką jak i sowiecką a na oddziałach sowieckich tylko sowiecką. Zdarzały się przypadki uzyskiwania broni od granatowych policjantów - były to zwykle rewolwery typu Nagant przedwojennej polskiej produkcji lub karabiny Mauser,
AD.4 Na Powiślu, w okolicach Wilgi partyzanci zabierali broń niemieckim kolonistom - były to zwykle pistolety, dubeltówki a czasami też karabiny,
AD.5 Wiadomo, że takie akcje były przeprowadzane podczas okupacji ale brak ich jest potwierdzeń na omawianych terenach,
AD.6 Jeszcze przed Wielką Wojną na terenach garwolińskich pojawiła się z zakupów dokonywanych w Berlinie pewna ilość pistoletów Mauser C96 i rewolwerów Nagant. Pistolety C96 były wykonywane zarówno na amunicję 7.63x25 /pełna wymienność z amunicją 7,62x25/ jak i 9x19.
AD.7 wymiana miała różny charakter np. po to aby doprowadzić do tego aby mieć  w oddziale broń na taka samą amunicję lub miała charakter podarunku.
Z jakich źródeł korzystałem pisząc to opracowanie?
Na końcu opracowania znajduje się spis literatury na jakiej się opierałem pisząc ten materiał ale podstawą do wyboru omawianych rodzajów broni były zdjęcia partyzantów oraz opublikowane i nie publikowane wspomnienia.
Do omówienia w tym opracowaniu wybrałem najbardziej charakterystyczne i najczęściej używane przez partyzantów rodzaje broni. Z broni krótkiej wybrałem do omówienia pistolet VIS i Parabellum, z pistoletów maszynowych Stena i PPSzę, z erkaemów nasz wz.28 i sowiecki erkaem Diegtiariowa też wz.28. Nie omawiam karabinów ponieważ trudno na ich temat dodać coś nowego ani cekaemów ponieważ były używane sporadycznie.
Proszę się nie dziwić jeśli nie wymieniłem jakiejś często używanej partyzanckiej broni - potrzeba by było na to poświęcić około 300-500 stron w zależności od "głębokości" potraktowania tematu.
To opracowanie ma na celu jedynie zasygnalizowanie kilku dotychczas nie poruszanych lub mało znanych aspektów dotyczących broni partyzanckiej.

VIS
"A na Tygrysy mamy VISy...."
Dlaczego wybrałem właśnie VISy?

Z kilku powodów - po pierwsze ten należący do ścisłej światowej czołówki najlepszych trzech pistoletów używanych podczas drugiej wojny światowej pistolet jest o dziwo w Polsce bardzo mało znany. Jest rzeczą niezwykle przykrą, że większość Polaków bez problemu rozpozna pistolet Parabellum a VIS-a może co 1000 osoba a przecież VIS pod praktycznie wszystkimi względami przewyższał Parabellum.
Po drugie - w partyzanckich rękach znajdowały się duże ilości tych pistoletów zarówno pochodzących z przedwojennej produkcji polskiej jak i tych produkowanych przez Niemców a zdobywanych właśnie na Niemcach lub kupowanych z kradzieży z fabryki w Radomiu w czasach gdy produkcję VISów podjęli Niemcy. Między innymi dlatego zostały tu, w tym opracowaniu, umieszczone informacje które umożliwią ustalenie źródła pochodzenia broni na omawianych terenach po opisanych w tabelach jej cechach.
Jak wynika ze wspomnień na naszych terenach w partyzanckich zasobach było nadspodziewanie dużo VISów. W akcji przeciw Freudenthalowi  miało być użyte 16 VIS-ów! Nie jest wiadome ich pochodzenie ale z dużym prawdopodobieństwem można  przyjąć jako pewnik, że była to broń powrześniowa. Jest tym to bardziej prawdopodobne, że grupy uderzeniowe które miały wykonać zadanie miały na uzbrojeniu broń która mogła pochodzić tylko z czasów kampanii wrześniowej - były to erkaemy nazywane we wspomnieniach "browningami" czyli były to nasze erkaemy wz.28.

ze  strony http://www.prawica.net/node/10927 - przygotowania do zamachu na Freudenthala:
l) grupę z Garwolina (dwie sekcje dowodzone przez st. sierż. "Czarnego" i st. wachm. "Sęka" w sile 12 żołnierzy); uzbrojenie - l erkaem "browning", 4 peemy "sten", 10 pistoletów "vis", 16 granatów i kilka butelek z płynem zapalającym;
2) grupę z Woli Rębkowskiej (pod dowództwem kpr. "Świecia" w sile 10 żołnierzy); uzbrojenie - 2 erkaemy "browning", 4 peemy "sten", 2 kbk, 6 pistoletów "vis" i kilka granatów. znajdowały się duże ilości tych pistoletów zarówno pochodzących z przedwojennej produkcji polskiej jak i tych produkowanych przez Niemców a zdobywanych właśnie na Niemcach lub kupowanych z kradzieży z fabryki w Radomiu w czasach gdy produkcję VISów podjęli Niemcy. Między innymi dlatego zostały tu, w tym opracowaniu, umieszczone informacje które umożliwią ustalenie źródła pochodzenia broni na omawianych terenach po opisanych w tabelach jej cechach.

Czym wyróżniał się VIS wśród kilkudziesięciu typów pistoletów używanych podczas II WS?

1. Vis był zaprojektowany w oparciu o sprawdzoną i bardzo udaną konstrukcję Colta Goverment 1911. Różnił się co prawda kalibrem, uproszczoną w stosunku do Colta 1911 lecz bardzo dobrze się sprawującą zasadą odryglowywania lufy a w stosunku do innych pistoletów także  bezpiecznikiem chwytowym, możliwością zwolnienia  napiętego kurka bez spowodowania strzału, możliwością zarepetowania przy użyciu jednej ręki oraz drewnianą kolbą która pełniła także rolę kabury.
VIS był i jest bronią bezpieczną, niezawodną, intuicyjnie ustawiającą się do strzału po lufie a nie tylko wg celowników. Znane przypadki zacięć czy postrzeleń się przy pomocy VISa wynikały ze złej amunicji i nieumiejętności jej usuwania po zacięciu się broni.
Jak daleko niektóre rozwiązania zastosowane w pistolecie Colt 1911 były wykorzystane przez konstruktorów VIS jest pokazane w tabeli nr 1.

Podobieństwa do Colta 1911
Tabela nr 1

Nie bez powodu umieszczona została ta tabela ponieważ zdarzają się "znaleziska" części partyzanckiej broni- dzięki zamieszczonym tu rysunkom będzie możliwa identyfikacja



Rysunki części VISa i Colta 1911 pochodzą z "Firearms parts catalog"

Niemcy podjęli produkcję VISów i wyprodukowali ich około 300-310 tys. sztuk czyli o ponad ok 260 tys. sztuk więcej niż my wyprodukowaliśmy ich do września 1939 roku.
W tabeli nr 2 są zebrane cechy które umożliwiają ustalenie z jakiej serii konkretny VIS pochodzi. Tabela jest ułożona na podstawie pięciu artykułów jakie się ukazały w polskiej prasie. Okazało się, że autorzy nie zawsze są zgodni co do czasu czy serii - jakie, kiedy zmiany wchodziły.
Nieścisłości mogą wynikać z braku dokumentacji oraz prawdopodobieństwa kanibalizowania broni.
Natrafiłem w ogłoszeniach o sprzedaży VIS-a pierwszej serii niemieckiej którego numer był czterocyfrowy bez liter a także na VISa sygnowanego na trzecią serię niemiecką z zaczepem do drewnianej kolby!



Informacje o wersjach VISa opracowano na podstawie następujących artykułów :

  • Ryszard Woźniak   " Broń i amunicja "   01/2002 9 mm pistolet VIS wz. 1935

  •  Wojciech Weiler   " Arsenał "   luty-marzec 2004 VIS

  •  Leszek Erenfeicht   " Strzał "   Oręż na tygrysa 9 mm VIS wz.35

  •  Lucjan Zawodny   " Strzał "   8/2004 /cz.2/ 9 mm pistolet VIS wz. 35

  • Piotr Kocyan   " Arsenał "   wrzesień 2007 Pewien VIS

oraz cech broni wystawianej obecnie w internecie do sprzedaży a jest ich spora oferta i są przez kolekcjonerów cenione - także te niemieckie wykonania.
Parabellum

Elegancka broń o łatwo rozpoznawalnym wyglądzie. Zaprojektowana dobre 30 lat przed VISem miała kilka istotnych wad:

  • zarepetować ją można było tylko przy użyciu dwóch rąk - VISa można zarepetować jedną ręką - ciekawostka - dla współczesnych znawców broni ta informacja była zaskoczeniem,

  • duża wrażliwość na zacięcia i to zarówno wynikające z zabrudzenia broni jak i użycia "gorszej" amunicji.

Miał ten pistolet i kilka zalet:

  • wskaźnik załadowania widoczny /Geladen/ i łatwo wyczuwalny dotykiem,

  • możliwość oddania strzału nawet po odłączeniu lufy i zamka od rękojeści - dawało to możliwość strzału z zaskoczenia - widoczna na zdjęciu u góry lufa z zamkiem,

VIS ze względu na niezawodność, bezpieczeństwo i intuicyjnie ustawianie się broni podczas strzału miał zdecydowanie lepszą wśród użytkowników opinię od Parabellum.
Fot. Parabellum - widoczny u góry zespół lufa-zamek umożliwiał samodzielne oddanie strzału bez podłączania do rękojeści!



STEN

Steny to druga po VISie legendarna broń używana przez partyzantów. Steny pochodziły przede wszystkim ze zrzutów alianckich. Co prawda Steny były też produkowane w zakonspirowanych wytwórniach w okolicach Radomia i w Warszawie ale na omawianym terenie czyli w okolicach Garwolina brak jest danych które by wskazywały na inne źródła pochodzenia Stenów niż ze zrzutów.
Sten był z samego założenia jego konstrukcji wygodny do używania w konspiracji ze względu na łatwe przenoszenie w stanie rozłożonym i szybkie jego złożenie.
Wykonanie Stenów w porównaniu do niemieckich pistoletów maszynowych MP40 czy nawet sowieckich PPSz było "toporne" ale broń była tania, łatwa do ukrycia i w walce na bliskich odległościach dobrze się spisywała.
Broń ta miała trzy cechy które mogły być, jeśli ktoś o nich nie wiedział, wadami.
Pierwsza z nich to gniazdo magazynka i samo zamocowanie magazynka - podczas strzelania odruchowo chwyta się za magazynek i może wtedy dojść do zacięć bo gniazdo  magazynka miało luzy na tyle duże aby broń się zacinała. Oczywiście instrukcje do Stenów zakazywały takiego trzymania broni podczas strzelania ale instrukcje sobie a życie sobie.
W Polsce nagminnie strzelano ze Stenów trzymając za magazynek i... brak jest informacji o zacięciach spowodowanych trzymaniem broni w taki sposób. Być może dobre obeznanie partyzantów z bronią umożliwiało trzymanie za magazynek tak aby jednak broń się nie zacinała.
Uwaga:
Podczas Akcji pod Arsenałem Sten zacinał się.
Drugą cechą Stena która mogła sprawiać problemy był sposób mocowania lufy. Lufa była po każdym rozłożeniu przykręcana do komory zamkowej ale jej ustawienia mogło być za każdym razem inne. Nawet minimalna nieosiowość lufy powodowała, że broń powinna być po każdym złożeniu od nowa przestrzeliwana. Nie miało to większego znaczenia przy strzelaniu na dystansach około 50 m ale efekt "rozjechania" się linii celowania z osią strzału był widoczny przy odległościach około 150-200m.
Trzecią cechą STENA i wszystkich pistoletów maszynowych bocznego zasilania była zmiana środka ciężkości broni w miarę opróżniania się magazynka co powodowało lekkie przesuwanie się toru pocisków w prawo podczas strzelania seriami.
Steny źle "znosiły" różne rodzaje amunicji załadowane do jednego magazynka. Magazynki były wymienne z MP40.

Fot. Sten w stanie rozłożonym

Wśród broni pochodzącej ze zrzutów trafiały się wykonania z dość dziwnymi lufami - lufy posiadały dwie bruzdy gwintu a nie cztery. Znacznie pogorszało to celność broni. Nie znalazłem informacji które by wyjaśniły ten fenomen /Stanisław Kochański potwierdza takie wykonania Stenów w broszurze "Pistolet maszynowy Sten"/.
Uwaga:
Na jednej z gup dyskusyjnych podano, że ponoć wg badań przeprowadzonych w Anglii broń z dwoma bruzdami strzelała prawie tak samo celnie jak z czterema co mnie wydaje się mało proawdopodbne.

Dlaczego?

Poniewaz gdyby ta informacja była zgodna z prawdą to po co produkowano Steny z lufami o większej niż dwie bruzdy.

PPSza

PPSze na naszym terenie pochodziły z kilku źródeł. Po pierwsze Niemcy przejęli na terenach zajmowanych przez ZSRR duże ilości tych pistoletów maszynowych po 1941 roku i uzbrajano w nie zarówno formacje kolaboranckie współpracujące z Niemcami jak i regularne oddziały Wehrmachtu. Partyzanci mogli wchodzić w ich posiadanie do 1944 roku prawie wyłącznie podczas rozbrajania formacji w służbie niemieckiej lub w walce  z nimi. Na naszym terenie brak jakichkolwiek informacji aby sowieci dokonywali tu zrzutów broni natomiast nie można wykluczyć występowania sporadycznych grup sowieckiej partyzantki lub prosowieckiej.
PPSze były przez Niemców przerabiane z amunicji 7,62x25 na amunicję 9x19 czyli 9 Para. Wymiana lufy była dość łatwa, zamka nie trzeba było wymieniać ani przerabiać ponieważ wymiary stopek obu rodzajów amunicji były takie same /patrz zdjęcie/. W większości używano nawet tych samych magazynków bębnowych chociaż były także "przejściówki" na proste magazynki od niemieckich pistoletów maszynowych.
Zdjęcie - amunicja 9Para i nabój do PPSzy - wymiary stopek są takie same
Na podstawie zdjęć partyzantów z bronią nie można ustalić jakiego kalibru miały używane przez nich  PPSze bo wygląd zewnętrzny broni przerobionej nie różnił się od oryginału.  Opierając się na prawdopodobieństwie można uznać, że były to prawie wyłącznie PPSze na oryginalny nabój 7.62x25.
Od 1944 roku albo kupowano broń tego typu od sowieckich żołnierzy albo ją kradziono lub zdobywano.
Fot. PPSza

PPSza z założenia była prostą w obsłudze bronią dla żołnierzy którzy przechodzili przed wysłaniem ich na front zaledwie kilkutygodniowe przeszkolenia.
Trudno jest w takim czasie wyszkolić dobrych strzelców więc bardzo wysoka szybkostrzelność tej broni być może miała rekompensować braki w wyszkoleniu strzeleckim.
Magazynek o pojemności 71 naboi - widoczny na zdjęciu-  był opróżniany przy tej szybkostrzelności w 3,7 sekundy! Czyli nawet wyposażenia żołnierza w trzy takie magazynki zapewniało jedynie około 12-15 sekund  prowadzenia ognia łącznie.
PPSze były wyposażone w przełącznik ogień pojedynczy - ogień ciągły co poprawiało wykorzystywanie amunicji dłużej ale na wojnie jak na wojnie.
Broń ta była:

  • odporna na zapiaszczenie,

  •  łatwo rozbieralna do podstawowego czyszczenia

  • dość celna przy prowadzeniu ognia pojedynczego.

PPSza miała trzy wady które w warunkach walki partyzanckiej były kłopotliwe:

  • grzechoczący magazynek- trudno się było z nią skradać bo naboje w magazynku i mechanizmy dość głośno grzechotały,

  • ograniczona wymienność magazynków między PPSzami - jeśli w oddziale było kilka  PPSz to mogło się okazać, że magazynki pasujące do jednej PPSzy mogą nie pasować do innej,

  • trudności z załadowaniem amunicji do magazynków po ciemku - o ile z magazynkami pudełkowymi nie ma problemu aby je napełnić po ciemku to z magazynkami bębnowymi był problem i to duży,

Zamach na Freudenthala i jego broń
Fragment wspomnień:
"
Zamach na kata - Jerzy Piesiewicz

Ogarnęła nas radość. Wreszcie koniec z nim! Podbiegam do samochodu, zabieram teczkę z dokumentami i broń osobistą Freudenthala - pistolet typu "mauser". "Sęk" i "Kruczek", który zdążył wrócić z punktu obserwacyjnego, zabierają resztę broni i dokumenty zabitych.
Rezultat akcji: zabito trzech Niemców, a wśród nich Freudenthala, zdobyto teczkę z ważnymi dokumentami oraz l pepeszę, l peem, 3 pistolety ręczne, 2 kbk i dużo amunicji (Freudenthal jeździł stale z pepeszą)

Freudenthal miał jak wynika z tych wspomnień i pistolet typu Mauser i PPSzę - obie te bronie mogły mieć ten sam kaliber i mogły być zasilane tym samym rodzajem amunicji. Były bowiem w użyciu wykonania obu tych broni zarówno dla amunicji 7,62x25 jak i 9x19.
Jakie wykonania broni  miał Freudenthal nie wiadomo ponieważ był to rok 1944 a wtedy występowały oba wykonania PPSz i Mauserów C96. Można jednak założyć, że miał obie sztuki broni na ten sam kaliber amunicji i była to amunicja 7,62x25.
Gdyby było inaczej to we wspomnieniach byłby najprawdopodobniej ślad nietypowości kalibru lub nietypowości oznaczenia samej broni.

kbUr czyli karabin przeciwpancerny wz. 35

W polskich muzeach są zaledwie cztery sztuki tej rewelacyjnej jak na warunki 1939 roku broni przeciwpancernej więc czy jest możliwe aby używali jej partyzanci w okolicach Garwolina?

Z całą pewnością tak i partyzant który posługiwał się tą bronią mieszkał w Rębkowie.
Na jakiej podstawie ta informacja?

Około 1956-58 roku do szkoły w Rębkowie gdzie wtedy chodziłem - kolega z klasy przyniósł nietypowy nabój. W tamtych czasach bardzo dużo broni i amunicji "walało się" po obejściach a my, dzieciaki lepiej umieliśmy rozpoznawać różne rodzaje amunicji niż dziś większość mundurowych funkcjonariuszy a co gorsze i dzisiejszych żołnierzy. Dla nas wtedy styczność z pozostałościami wojny były czymś codziennym a więc normalnym.
Nietypowy nabój był w bardzo dobrym stanie, bez śladów rdzy i szybko udało się ustalić, że jest to nabój od kb Ur-a. Co się z nim stało /z nabojem/ nie wiem ale wydarzenie było na tyle wyjątkowe, że zapamiętałem na tyle  dokładnie, że gdy kilka lat temu rozmawiałem ze św. pamięci Stefanem Zielińskim o czasach wojny i usłyszałem o Władku Dziaku który zgłaszał się ochotnika z bardzo długim polskim karabinem na wszelkie partyzanckie akcje połączyłem te dwie informacje i nie mam wątpliwości. Władek Dziak miał kb Ura - ponieważ amunicja która była przyniesiona w latach pięćdziesiątych pochodziła z domu Dziaków.
W lipcu 2014 roku w zbiorach po Stanisławie Kępińskim, partyzancie AK, znalazłem zdjęcie z czasów wojny przedstawiające grupę partyzantów.
Zdjęcie jest niewyraźne.

Trudno rozpoznać nie  tylko twarze ale i broń jest nierozpoznawalna lecz na drugiej stronie zdjęcia jest opis.

Na siódmej pozycji spisu jest Władysław Dziak z ... rusznicą przeciwpancerną! Czyli jest pełne potwierdzenie - Władek Dziak miał kb Ur-a.
Natomiast nie zgadza się opis niemieckiego karabinu maszynowego trzymanego przez Stanisława Półtoraka bo nie było erkaemu o nazwie MG 43 - były MG 34 i MG 42.
Który z nich ma Półtorak?
Sadzę, że MG34.
Dlaczego?
Przy broni widać coś co przypomina magazynek a tylko MG34 miały przymocowywane pojemniki na taśmę.

rkm wz.28

Erkaemy wz.28 pochodziły ze skrytek ukrytej przez wojsko we wrześniu 1939 roku broni. Jeśli były dobrze przechowywane to w dobrych rękach strzelca mogły siać spustoszenie. Zdarzały się jednak sztuki które przed zakopaniem były źle zabezpieczone i te wymagały interwencji rusznikarza.
Kilka lat temu opowiadał mi swoją wojenną przygodę p. Wilhelm Siemieński który po wojnie wyemigrował do Kanady. Otóż około 1941-1942 roku furmanką wiózł wykopaną wrześniową broń od Wilgi w kierunku Sobień. Między Celejowem a Wolą Celejowską z miejsca gdzie widać z drogi starorzecze zobaczył jak dwóch Niemców złapało dwóch żydowskich chłopców i po zabraniu żywności zaczęli tych chłopców topić.
Moment wahania, Siemieński był dobrym strzelcem i z tej odległości w jakiej był bez problemu by zabił Niemców ale - dzień, broń nie przestrzelana amunicja niepewna, widoczne domy i ludzie z daleka.
 Zabić Niemców jeśli broń sprawna to nie problem ale co dalej?
Są świadkowie, Niemców trzeba by zakopać, jak się wyda to wsie pójdą  z dymem.
Decyzja - jechać dalej - i na resztę życia zostaje obciążenie - jaka decyzja byłaby właściwa?
We wspomnieniach partyzanckich znalazłem informację o kłopotach z naszymi erkaemami  - zacinały się nie wyrzucając prawidłowo łuski. Okazało się, że jeśli lufa broni była zbyt zużyta ilość gazów jakie były podawane na tłok była za mała dla pełnego cofnięcia zamka. Prostą receptą było zwiększenie otworu bocznego w lufie odprowadzającego gazy.

rkm Diegtiarew wz.28

Ten erkaem pojawił się, jak należy sądzić, na naszych terenach dopiero od 1941 roku czyli po tym jak Niemcy zdobyli bardzo duże ilości broni na wojskach sowieckich.
Niemcy zdobyli, o czym przez wiele dziesięcioleci się z oczywistych względów nie mówiło,  wg różnych szacunków od 3 mln do ponad  5,4 mln sztuk sowieckiej broni oraz całe składy i wagony amunicji i to zarówno w 1941 roku jak i później. W tę zdobyczną broń uzbrajano formacje kolaborujące z Niemcami i partyzanci na nich broń zdobywali, kradli, kupowali lub pozyskiwano od dezerterów.
Tak było w skali kraju - a jak było na naszych terenach?
Na zdjęciach oddziałów partyzanckich widać erkaemy Diegtiariewa ale we wspomnieniach brak jest informacji jak je pozyskano - na pewno nie ze zrzutów sowieckich bo na naszym terenie takich nie było. Najbardziej prawdopodobnym ich źródłem do 1944 roku były zdobycze na formacjach w służbie niemieckiej a od 1944 roku na formacjach sowieckich.
Ta broń była zasilana taką samą amunicją jak karabiny Mosin i ckmy Maxim.
W stosunku do naszych erkaemów wz.28 broń ta miała istotne wady:
możliwość celnego strzelania tylko z podpórki gdy z naszego wz.28 można było strzelać z każdej pozycji,
wymiana magazynka wymagała dwóch rąk i trzeba było oderwać wzrok od pola walki /czas wymiany około 13 sekund/ - w naszym wz.28 wymiana magazynka była możliwa jedną ręką i bez odrywania wzroku od przedpola /czas wymiany około 3 sekundy/,
 wymiana magazynka była możliwa tylko wtedy gdy broń była postawiona na ziemi - w przypadku naszych erkaemów wymiana magazynka była możliwa w każdej pozycji,
prawie dwukrotnie większy ciężar tej samej ilości amunicji w porównaniu do naszego wz.28 ze względu na rodzaj mechanizmu magazynków /podajnik sprężynowy - obracany talerz w talerzu/,
bardzo łatwe zapiaszczenie broni

Broń ze zrzutów

Praktycznie należy brać pod uwagę jedynie broń ze zrzutów alianckich gdyż ze zrzutów sowieckich mogły pojawić się jedynie pojedyncze sztuki.
Na omawianym terenie odebrano wiele zrzutów alianckich ale duża część tej broni a może nawet większość była transportowana do Warszawy. Nie jest możliwe ustalenia jaka ilość broni została odebrana na naszym terenie ani jaka jej część zasiliła miejscową partyzantkę.
Dlaczego?

Nawet ustalenie ile mniej więcej pojemników zostało odebranych to też nie daje możliwości ustalenia ilości broni bo pojemniki miały różną zawartość. Zdarzała się w nich także broń zdobyta na Niemcach we Włoszech!
Niestety przysyłano także broń na nietypowe kalibry amunicji np. .45ACP czy  .303
Można przyjąć jednak, że ilość pistoletów maszynowych w oddziałach partyzanckich wyraźnie wzrosła dzięki zrzutom. W wielu oddziałach większość pistoletów maszynowych do 1944 roku to były Steny.

Broń nietypowa

Nie jest moim celem omówienie tu wszelkiej nietypowej broni palnej jaka była używana na omawianym terenie ale jedynie zasygnalizowanie, że pojawiała się prymitywna broń krótka wykonywana domowymi metodami - np. jednostrzałowe pistolety. Zwykle ich przeznaczeniem była obrona przed napadami.
W rękach partyzanckich znajdowały się pojedyncze sztuki Mosinów przerobionych jeszcze przed wojną z amunicji 7,62x54R na amunicję mauzerowską 7,9x57. Przeróbek tych dokonywano przed wojną w polskich zbrojowniach.
Urzyny czyli karabiny z obciętą lufą do około 1/3 długości były używane przez bandytów i .. w celach obrony przed bandytami. Nie są znane przypadki aby tego typu "poprawki" były wykonywane i używane przez partyzantów.

Granaty

Wg Kazimierza Satory około 90% granatów na całym obszarze działania partyzantów w kraju była produkcji konspiracyjnej. Były one między innymi  testowane na "strzelnicy" między Otwockiem a Celestynowem. Sprawdzano tam między innymi procent niewybuchów.
Na Aleksandrówce i w Garwolinie na Długiej oprócz naprawy broni wytwarzano granaty tzw.  Sidolówki

Strzelnice

Podczas wojny do partyzantki wstępowali ludzie którzy w 1939 roku byli zbyt młodzi aby odbyć służbę wojskową a więc trzeba było ich przeszkolić nie tylko w obsłudze broni ale także w strzelaniu. Przeszkolić w  strzelaniu trzeba było także tych co służyli już w wojsku ale nie znali nowych rodzajów broni.
Głównym problemem z wyborem miejsca na strzelnicę jest z daleka słyszalny huk wystrzałów który mógłby zostać zasygnalizowany służbom niemieckim. To że strzelnice partyzanckie musiały być daleko od ludzi i  w lesie jest oczywiste ale las lasowi nie równy i różnie tłumi strzały. Sądzę, że partyzanckich strzelnic należy szukać także w okolicach gdzie są podkowiaste wydmy czyli np. między Łucznicą, Krystyną a Ewelinem.
Wiadomo o istnieniu akowskiej strzelnicy między Celestynowem a Otwockiem. Szkolono tam strzelania także z ckmów oraz testowano granaty produkcji podziemnej. Zakładam, że granaty były przywożone przede wszystkim z miejsca ich produkcji czyli z Warszawy. Ze strzelnicy tej korzystali akowcy z Warszawy.

W 1943 roku szkolenia ze strzelania z erkaemów odbywały sie koło wsi Zawaliny i na wzgórzu 106 na północ od wsi Cyganówka.
Sygnałem natrafienia na ślad strzelnicy nie będą łuski ale np. pociski w zboczu wydmy.
Dlaczego nie spodziewam się łusek?
Ponieważ łuski po partyzanckich strzelaniach musiały być ukrywane tak samo solidnie jak broń. Na nich bowiem pozostawały ślady linii papilarnych i charakterystyczne cechy broni takie jak ślad iglicy czy pazura wyciągu a także najważniejsze dane identyfikujące producenta amunicji /zrzutowa, przedwrześniowa, zdobyta, ukradziona/.

Uzupełnienie z dnia 3 grudnia 2014 roku

Kilka dni temu przekazane zostały do Muzeum Powstania Warszawskiego dokumenty znalezione podczas remontu mieszkania przy ulicy Niemcewicza w Warszawie.

Wynika z nich, że istniała strzelnica na wzgórzy 106 między wsiami Cyganówka, Uśniaki iWola Władysławowska.

Patrz mapa


Treść dokumentu:

"NOTATKA III  

Pl- Br- Mirski
26.6.1944 g.9.00                                
p. P A L            
Raport z zajścia na strzenicy II plut. W lasach Garwolina. 
Czas strzelnicy: Od godz. 7.08 /wyjazd z Warszawy/ dnia 12.6 br do godz. 16 dnia 13.6 br. 
Miejsce: Wzgórze 106, 2 km na północ od wsi Cyganówka. 
D-ca: Mirski i Kopeć; na strzelnicy 
- inst. Niesz 
Po zakończeniu strzelnicy i kolacji u gajowego grupa w składzie 34 ludzi wymaszerowała lasami na wieś Pogorzel- o godz. 24.00. Wieś Pogorzel osiągnięta o godz. 5.00. Po śniadaniu nastąpił dalszy marsz. O godz. 6.-- grupa doszła do duktu 2 km na południe od wsi Podbiel. Tu cały oddział rozdzielił sie na dwie części. Grupa I pod d-wem Kopcia z instr. Nieszem obrała kierunek Otwock oddalony o 18 km, Druga grupa pod d-wem Mirskiego składająca się z osób słabszych i ''inwalidów'' obrała kierunek st. Zabieżka oddalonej o 6 km. Grupa II wzięła tylko broń krótką. 
Gdy grupa I oddaliła sie zarządziłem odmarsz. Na skutek jednak zupełnego osłabienia łączniczki Małgorzaty musieliśmy zostać na miejscu. Po upływie około 5 min. Po odmarszu I grupy usłyszeliśmy strzał z lasku po drugiej stronie duktu w odległości około 200m. Przypuszczałem, że to są bandyci lub żdzi, gdyż słychać było szmery i rozmowy prowadzone bez skrępowania. Nasza I grupa odeszła w bocznym kierunku, tak że nie przypuszczałem, by tam była ona tym bardziej, że padł tylko jeden strzał. Wobec tego, że w mojej grupie było 5 pań – zarządziłem odmarsz. Z chorą Małgorzatą posuwaliśmy się skokami 100 m w tempie 0,5 km na godz. Małgorzatę trzeba było nieść na barana lub prowadzic pod ręce. Odskok nasz ubezpieczało 3 ludzi z pist. I 1 filipinką. 2 km przed stacją Wsadziłem Małgorzatę na furmankę, która zawiozła ją do samej stacji, gdzie ułozyliśmy ją na ławce i robiliśmy zimne okłady az do przyjścia pociągu. O godz. 12.30 wsiedliśmy do pociągu a o godz. 16.-- byliśmy w Warszawie." - zmiana w literówkach
Z notatki wynika, że:
- koło wsi Cyganówka istniała strzelnica nie występująca  w innych wspomnieniach i była wykorzystywana przez AK z Warszawy - do tej pory wiadomo było, że była strzelnica między Celestynowem a Otwockiem,
- w szkoleniu brały udział kobiety - jest to pierwsza tego typu informacja dotycząca szkoleń w strzelaniu z okolic Garwolina /?/,
- w biografii Kamila Baczyńśkiego jest wzmianka o jego udziale w szkoleniach w okolicach Garwolina więc powyższy dokument bardziej uwiarygadnia taką informację,
- w szkoleniu brała udział duża grupa jak na warunki konspiracji,
- jest prawdopodobne, że broń do wykorzystywana do szkolenia była ukryta w okolicy
---
Dokument udostępniony dzięki uprzejmości Katarzyny Utrackiej - Zastępcy Kierownika Pracowni Historycznej Muzeum Powstania Warszawskiego
----

Powielano przedwojenne instrukcje broni i pisano instrukcje dla nowych, pojawiających się podczas okupacji rodzajów broni ale jak dokładnie przebiegały same szkolenia informacji po prostu brak.

Amunicja
Rozróżnianie amunicji

Cichociemnych w Anglii szkolono w rozpoznawaniu amunicji ....po ciemku. Nie tylko amunicję ale i broń musieli znać doskonale. Jedna z prób wiedzy polegała na daniu po ciemku broni i pojemnika z wymieszanymi różnymi rodzajami amunicji. Zadanie polegało na tym aby rozpoznać broń, jej kaliber i z pojemnika wybrać odpowiednią do tej broni amunicję.
Czy cichociemni szkolili partyzantów i szkolili tak samo?
Nie wiadomo ale jest to wysoce prawdopodobne. W każdym razie brak jest we wspomnieniach jakichkolwiek wzmianek aby ktokolwiek z partyzantów miał kłopoty z rozpoznawaniem amunicji.
Podczas okupacji na naszym terenie występowało kilkanaście rodzajów amunicji a część tej amunicji występowała z różnymi pociskami o różnym przeznaczeniu.
Tabela nr 3 -  W tabeli zebrane są tylko te najczęściej występujące rodzaje amunicji w latach 1939-1945
Szarym kolorem zaznaczona jest amunicja najczęściej używana przez partyzantów.



Uwaga:
Litera R przy oznaczeniu rodzaju  amunicji oznacza nabój z kryzą - pozostała amunicja ma wtoki.
Nie umieściłem w spisie amunicji do rewolwerów ponieważ nie znalazłem danych na ten temat. W spisach zrzutowych wymienione są rewolwery bez podania typu a rodzajów rewolwerów było wtedy dużo i stosowane było do nich kilka typów  niewymiennej amunicji.
Samo określenie np. rewolwer kalibru 9 mm niewiele uściśla bo typów nawzajem niewymiennej amunicji w tym kalibrze jest około dwudziestu i to uwzględniając jedynie rewolwerową amunicję. Także podanie kalibru broni np. .38 też nic nie daje bo to jest tylko część nazwy amunicji. Po kalibrze podanym w calach musi być podana jeszcze nazwa np. .38 Specjal. .38 Smit and Wesson, .38 S&W Special itd i są to różne amunicje.
---
To nie jest pełna lista rodzajów amunicji bo występowała także amunicja z okresu Wielkiej Wojny a używana w Wojsku Polskim jeszcze przez pewien czas ale do 1939 roku została albo wycofana albo była wycofywana.
Mogła się też pojawić w śladowych ilościach amunicja do Arisaki /rejon Puław/, do Lebeli na całym obszarze i punktowo amunicja do broni używanej przez Włochów i Węgrów.

Magazyny broni

Broń przechowywano zwykle w magazynach wykonywanych specjalnie do tego celu zarówno w obrębie zabudowań jak i w lasach. Broń zakopywano w skrzyniach zwykle w stodołach lub wykonywano specjalne "bunkry" które zapewniały ukrycie i zabezpieczały przed dostaniem się wody. Zdarzały się przypadki układania kamionki na zakopanej broni.

Wg literatury magazyny broni były:

  • w Rębkowie na Borkach u Stanisława Piętki,

  • w Rębkowie - w budynku dworu,

  • Górkach - n a terenie cegielni pchor. Romana Tomalskiego ps. "Lech"

  • Zawadach - Stanisław Szabo i Franciszek Cabaj,

  • w Leszczynach pod nadzorem Bolesława Zarzyckiego i Mariana Pliszki, kontrolował Frontczak,

  • w Przykorach u Bolesława  Sitka

  • w Woli Żelechowskiej u sierżanta "Niedźwiadka"

  • schron w lesie k/Sobień - Kazimierz Siemierzewicz

  • Wola Łaskarzewska  - Magdalena Gąska> broń przeniesiono  do  Łaskarzewa

  • Pilawa ul. Dworcowa,

  • Parysów - w lesie,> Wola Starogrodzka - Piotr Krupka,

  • schron pod kaplicą cmentarną w Samogoszczy,

  • schron w lesie między Samogoszczą a Lewikowem,

  • kolonia Unin - u Gorów - ok 60 karabinów i ckm,

  • pola wsi Puznów - schron pod kamionką,

  • Żelechów - w stodole obok urzędu gminy,

  • schron na polach wsi Gościewicz,

  • las koło Łucznicy - zdradzony i zlikwidowany przez sowiety,

  • wsie Zakrzówek i Kotłówka /1944 rok/

Czy to jest spis kompletny?
Nie.
Były też przypadki przechowywania broni, zwłaszcza krótkiej,  indywidualnie przez partyzantów. Zwykle broń przechowywana indywidualnie znajdowała się w lepszym stanie niż ta przechowywana w magazynach.

Rusznikarnie
Tam gdzie broń to i rusznikarnia musi być. Rusznikarnie były: w Rębkowie pod Borkami, w Wylezinie, a na Aleksandrówce i w Garwolinie na Długiej oprócz naprawy broni wytwarzano granaty tzw.  Sidolówki.
Rusznikarze:.
Henryk Gadoś - Jagodne,
Jan i Marian Majkowie z Wylezina gm. Kłoczew - zamordowani przez Niemców.
Antoni Seltenreich -  Łaskarzew
Bolesław Biernacki z Rębkowa Kolenie był do aresztowania w 1943 roku
rusznikarzem.
Henryk i Witold Zwolińscy - rejon Żelechów,

Kazimierz Wojciechowski - Aleksandrówka i Garwolin  

Zrzutowiska
Bór - północny wschód od Garwolina, pola wsi Gościewicz,
Kąty w pobliżu wsi w rejonie Kłoczew,
Kubek - pola wsi Ostry Bór,
Mariańskie Porzecze  na polach wsi w gminie Wilga /Spodek?/,
Ryba - Między Wanatami a Dąbrową
Spodek -rejon Huta Anglia, Natolin, Kościeliska, Stara Huta, /patrz Mariańskie Porzecze/,

Sokół - rejon wsi Zadybie Stare
Sucha - między wsiami Dziecinów i Całowanie

Waza, koło wsi Sobienie Kiełczewskie

Talerz - pomiędzy Oziemkówka a Borowiem,

Zamek- pola wsi Pawłowice
W spisie zrzutowisk jest niezgodność - w jednych dokumentach zrzutowisko Spodek jest sytuowane w okolicach Kościelisk w innych na polach wsi Mariańskie Porzecze. Błąd czy pod tą samą nazwą  mogły funkcjonować dwa zrzutowiska lub zostało ono przeniesione z pozostawieniem nazwy?

Zrzuty
Potwierdzone jest pięć zrzutów odebranych przesz BCH /w tym jeden razem z AK/. Nie jestem w stanie ocenić ile zrzutów odebrało AK.
Ilość broni
Z jaką dokładnością można określić ilość i rodzaje broni jaka była w rękach partyzantów?

Przykładowo w okolicach Suwałk samych karabinów powrześniowych zabezpieczono około 1300 ale w różnych rejonach Polski z tą  bronią było różnie.
Na omawianym obszarze było około 3000 akowców i około 5000 członków BCH. Ponieważ zaopatrzenie w broń zrzutową było przeznaczone prawie wyłącznie dla AK a głównymi źródłami zaopatrzenia w broń BCH była broń powrześniowa, zdobyczna i kupiona to nie będzie błędem przyjęcia założenia, że partyzantka BCH była gorzej uzbrojona niż AK zwłaszcza jeśli chodzi o pistolety maszynowe.
Można spodziewać się, że partyzanci mieli łącznie od około 4 do 6 tys. sztuk broni - to dużo porównując do broni jaką miała AK w chwili wybuchu Powstania w Warszawie.

Zagadki
Broń powrześniowa
Na stronie internetowej znajduje się informacja, że:

Do 5 października istniało w lesie Izdebno koło Łaskarzewa zgrupowanie majora Gumińskiego w sile 1,500 żołnierzy, 60 ckm, 10 armat ppanc. i bateria artylerii polowej.
Natomiast w książce "Wanaty - ocalić od zapomnienia" podana jest informacja o tym, że jeden z mieszkańców wsi Wanaty wskazał Niemcom miejsce przechowywania broni i broni tej było tak dużo, że Niemcy potrzebowali 16 furmanek aby ją wywieźć.
Po połączeniu tych dwóch informacji jest wysoko prawdopodobne, że zdradzona została kryjówka broni tego właśnie zgrupowania koło Izdebna - wskazuje na to duża ilość broni i rejon ale jak to zwykle bywa w takich przypadkach broń jest chowana w wielu kryjówkach a w tamtych czasach nie używano wykrywaczy metali.
Czy część broni tego zgrupowania może jeszcze gdzieś spoczywać?
Jest to prawdopodobne. Jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku można było natrafić tu i ówdzie na amunicję do naszych dział ppanc. z września 1939.
Nie można wykluczyć tego, że w ziemi są jeszcze z tamtych czasów nasze działka ppanc. Typuję rejon Żwierówki i lasy koło Izdebna.

Karabin maszynowy z polskiego samolotu
W rejonie Stężycy bechowcy używali karabin maszynowy wymontowany z polskiego samolotu który się zacinał - i tyle informacji.
Czy mógł by to być "szczeniak"?

Szczeniak - erkaem lotniczy wz.37 był oparty na erkaemie wz.28 ale wprowadzono w nim duże zmiany, najważniejszą - przystosowanie do magazynka o pojemności 91 naboi i zwiększenie szybkostrzelności do 1100 strz./min. Wyprodukowano jedynie 339 egzemplarzy.
Gdyby zachowały sie po nim magazynki można by było to ustalić czy to Szczeniak czy nie a i same magazynki też by były rewelacją bo znany jest tylko jeden egzemplarz który znajduje się w filii Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie w Forcie na Czerniakowskiej.

Karabin na 10 naboi

W wspomnieniach pojawia się informacja o karabinie na 10 naboi. W grę wchodzi chyba tylko następujące pochodzenie broni:

  • polski karabin - Maroszka wz.38M, 7.9x57 - są dwa egzemplarze tej broni - drugi zakupiony ostatnio w USA,

  • radziecki karabin SWT,

  • niemiecki karabin Gewehr 43

  • amerykańskie karabiny - bardzo mało prawdopodobne

  • angielskie - nie są wymienione wśród zrzucanych ale możliwe, tylko dlaczego jeden?

Ciekawe byłyby dalsze losy tej broni.

Pistolety maszynowe Marlin

Zrzucono ich na teren działań polskiej partyzantki około 4 tys. czyli ponad  1/4 całej produkcji tej broni... a nie ma we wspomnieniach z okolic Garwolina najmniejszego śladu informacji o nich.
Broń ta kosztowała w produkcji kilka razy więcej niż Steny więc dlaczego zdecydowano je zrzucać dla polskiej partyzantki?
Czy jest możliwe aby ani jedna sztuka tej broni nie znalazła sie w okolicach Garwolina?
Pewne podobieństwo do Thompsona mogło powodować, że ludzie mało obeznani z bronią mogli tych dwóch pistoletów maszynowych nie odróżniać ale nie partyzanci przecież?
Broń ta miała charakterystyczne magazynki które można było zaczepiać po dwa aby przyśpieszyć wymianę. W żadnych wspomnieniach nie ma wzmianek o takiej broni.

Co zawierały zrzuty dla AK na całym terenie jej  działania i na ile były przydatne?
Od lutego 1941 roku do grudnia 1944 na tereny  działania polskiej partyzantki  zrzucono z Anglii:
- mało przydatne rewolwery bo amunicja nietypowa i w walkach zarówno partyzanckich jak i walkach  w mieście liczy się liczba naboi i czas załadowania a tu przewaga rewolwerów i tylko niewiele pistoletów a na dodatek niepotrzebne wprowadzenie do uzbrojenia nietypowej amunicji dostępnej tylko ze zrzutów,
- pistolety maszynowe Marlin były wielokrotnie droższe od Stenów /do czterech razy / i miały tylko do nich pasujące magazynki więc zarówno cena jak i przydatność przemawiałaby za Stenami lub zdobycznym MP40,
- alianci zdobyli w latach 43/44 bardzo dużo broni niemieckiej a tu okazuje się, że tylko około 500 MP40 /Schmeisery/ zrzucono?
- Beretta nic aliantów nie kosztowała bo zdobyczna i dobra to była broń ale o ile dobrze wiem to magazynki tylko do niej pasowały
- Bren - w czasie całego okresu zrzutów było ich około 500 ale - nietypowa amunicja .303 i po wyczerpaniu - złom a przecież alianci mieli dużo zdobycznych i MG32 i MG42 chyba że mieli wersje  Brena na 7,9x57 ale sądzę, że dawali na .303,
- Spandau  - niby wg nazwy  to MG08 ale coś z nazwą nie tak bo to chyba o MG42 chodzi lub MG34

Podsumowanie:
Ktoś tam decydujący co dać do Polski albo nie był fachowcem albo kiepskim organizatorem albo sabotażystą bo jak inaczej wytłumaczyć zrzutu broni na nietypową na naszym terenie amunicję?

Podsumowanie

  • zbieranie danych o używanej na naszym terenie broni jest spóźnione o dobre 40-60 lat i dlatego ogromna część  informacji bezpowrotnie przepadła - możliwe jest tylko oszacowanie i to z dużym błędem,

  • uzbrojenie partyzantów omawianym rejonie było o wiele lepsze niż powstańców w Warszawie,

  • mało jest we wspomnieniach wzmianek o skuteczności czy niezawodności broni,

  • z całą pewnością duża część broni i partyzanckiej i tej powrześniowej spoczywa do dnia dzisiejszego w skrytkach lub jest zakopana w ziemi,

  • brak uregulowań prawnych powoduje, że broń mająca wartość historyczną jest nadal ukrywana jak za czasów okupacji zamiast być ozdobą prywatnych kolekcji,

Literatura i źródła

  • "Historia ruchu ludowego w powiecie garwolińskim 1864-1949" Tadeusz Piesio,

  • "Armia Krajowa obwód "Gołąb" - Garwolin Zbigniew Gnat-Wieteska,

  • "Żelechów - Tradycje patriotyczne" Zbigniew Gnat-Wieteska

  • "Podziemne zbrojownie polskie 1939-1944" Kazimierz Satora

  • "Polskie konstrukcje broni strzeleckiej" Zbigniew Gwóźdź, Piotr Zarzycki,

  • "Współczesna Broń strzelecka" Major Frederick Myatt M.C.

  • wymienione w przypisach strony internetowe i grupy dyskusyjne,

  • wspomnienia Stefana Zielińskiego,

  • wspomnienia Wilhelma Siemieńskiego,

  • zdjęcia z albumu rodzinnego Anny Ragus,

  • zdjęcia jeśli nie zaznaczone inaczej są własnością autora - zdjęcie VISa z kolbą drewnianą pochodzi z internetu


Stefan Jerzy Siudalski styczeń i uzupełnienia lipiec 2014

Tej broni w okolicach Garwolina najprawdopodobnie nie było ale warto pokazać. Może gdzieś jednak się zachowała.
Liczniki na stonę -
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego